Nowym Krokiem. Heh, wygląda na to że szukamy. Casting jak się patrzy. Zapisy: czwartki i piątki w godzinach jakichbądź...
skomentuj (6)
jeszcze i mam nadzieję że na stałe :]
w skrócie -
* gorąco
* w autobusach śmierdzi
* kot mi wypadł z balkonu - trzy miesiące temu ale się liczy
* dostałam nieoczekiwany awans i podwyżkę
* zmniejszyło się grono znajomych
* ścięłam włosy
* trenuję cieprliwość do dzieci na 14-letniej córce
* wprowadzam w życie wiedzę praktyczną ze studiów wyniesioną
* zrobiłam magistra
* idę na podyplomowe
* jestem na diecie - niekończącej
*w nic się nie mieszczę - zasługa Teda
o! teraz chyba zrozumiałe jest że nie miałam czasu: pisać, odpowiadać na maile, odbierać telefonów. Cieszę się że żyję. HOWGH!
niniejszym mam zaszyt poinformować że dnia 9 czerwca roku pańskiego bieżącego odbędzie się obrona mojej pracy dyplomowej która uwieńczy moje długoletnie (buhahahaha) studia. :>>>>
Dobrze mi tak tylko stresu się muszę najeść odrobinę ale potem jakoś samo pójdzie.
Howgh !!!
Wszystko się toczy swoją koleją. Czasem się zasanawiam skąd biorą się w emnie te pokłady optymizmu i pozytywnego spojrzenia na świat. Może to choroba i powinna się to leczyć? Bo to chyba nie jest normalne. Są ludzie których nastawienie z marszu może człowieka doprowadzić do samobójstwa. Wiecznie wszystko źle, wiecznie niedobrze, wiecznie się nie układa. Permanentna depresja i marazm. Ja już skończyłam z patrzeniem na świat jak na jedną wielką bajkę - to poszło out. Ale jeżeli coś jest źle to można zacząć zmieniać (oczywiście wykluczam sytuacje które zmianie nie moga podlegać). Z reguły można. Można zmienić praktycznie wszystko i w większości przypadków ta zmiana zależy tylko i wyłącznie od nas. Można zmienić pracę w której jest źle. Można zmienić partnera z którym jest nam źle. Można zmienić miejsce zamieszkania, kolor włosów. Można nawet zmienic znajomych i tak dalej, i tak dalej w nieskończoność niemalże. Dlatego ludzie którzy potrafią jedynie lamentowac nad beznadzieją własnej sytuacji napawają mnie obrzydzeniem. Dlaczego? BO TAK : ) Nic nie jest chyba tak straszne jak taka bezradność, załamywanie rąk i lament. Nie trawię nieudaczników.
O! wypowiedziałam się :)
Nie lubię takich posunięć, wkrótce wymyślę coś nowego. Chyba, może a raczej na pewno. Nie lubię, nie trawię, nie mogę a raczej nie chcę... Pfuj... hasła, tajemnice, brrr... coś innego, coś innego... no może nie dziś. Dziś zajęcia od rana do wieczora i wieczne pytania, prośby, sprawy nie cierpiące zwłoki itp... na dziś dosyć... idę odsypiać imprezę... :)))
skomentuj (0)